Opinie zbieramy po każdym zleceniu, gdy emocje już opadną, a klient widzi, co faktycznie zostało na sali. Poniżej cztery sytuacje z ostatnich sezonów: duża sala kongresowa, kameralna konferencja prasowa, dwudniowe targi branżowe i szkolenie w obiekcie bez rampy towarowej. Każdy z tych przypadków pokazał inny punkt zapalny w logistyce i inne miejsce, w którym warto było dopłacić za zapas sprzętu.
Mieliśmy dwie próby generalne i tylko jedno okno na przełączenie scenografii. Ekipa Glens rozłożyła DMX i zasilanie tak, że zmiana między sesjami trwała jedenaście minut, a nie pół godziny. Najbardziej doceniam to, że kierownik techniczny przyszedł dzień wcześniej obejrzeć salę, zamiast uczyć się jej w dniu wydarzenia.
Kornelia Głowacka, biuro organizacji konferencji
Zamawialiśmy nagłośnienie do sali na 900 miejsc z wysokim sufitem i twardym tynkiem. Dostaliśmy konfigurację line array z opóźnieniami dla ostatnich rzędów i wreszcie było słychać każde słowo panelisty bez noszenia słuchawek. Wcześniej przy podobnej sali połowa publiczności narzekała na pogłos.
dr mgr Jan Zając, centrum kongresowe
Największy problem to był rozładunek, bo wjazd techniczny mamy tylko jeden i dzielony z dostawami cateringu. Harmonogram stref buforowych przygotowany przez Glens pozwolił rozłożyć siedem palet w cztery godziny, bez blokowania korytarza ewakuacyjnego. To szczegół, o którym większość firm przypomina sobie dopiero na miejscu.
Malwina Malinowska, zarządca obiektu targowego
Oświetlenie sceniczne mieliśmy robić skromnie, bo budżet był napięty. Zamiast kupować wszystko naraz, dostaliśmy podział na ruchome głowy do kamery i tańsze wash do tła. Efekt na zdjęciach był lepszy niż przy poprzedniej konferencji, gdzie sprzętu było dwa razy więcej, ale ustawionego bez planu.
inż. dr Ignacy Michalak, organizator szkoleń branżowych